Zanim termin chmury obliczeniowej nabrał znaczenie, które dziś jest powszechnie uznawane za standardowe, realia wyglądały zupełnie inaczej. Kiedyś, zanim internet i udostępnianie danych online nie miały aż takiej wagi, powszechnie spotykanym terminem była kolokacja. Co się za nim kryło? Chodziło o wynajmowanie przestrzeni dyskowej na serwerach, do których można było uzyskiwać zdalny dostęp. Wystarczał login, hasło i opłacenie abonamentu, aby przechowywać dane, strony WWW i wiele potrzebnych informacji. Opłata dotyczyła samego miejsca w serwerowni, a więc pokrywała koszty zasilania, klimatyzacji i co najważniejsze przestrzeni dyskowej.

Całą resztę, a więc administrację danymi i ich aktualizację klient musiał realizować we własnym zakresie. Różnic pomiędzy współczesną chmurą a tradycyjną kolokacją jest więcej niż się wydaje. Dziś wykupując miejsce na chmurze lub tworząc ją od podstaw na wyłączny użytek nie musimy przejmować się bezpieczeństwem. Zapory sieciowe, antywirusy i wszelka ochrona przed atakami hakerskimi jest oferowana w ramach pakietu usług. Klient tylko przesyła dane i korzysta z udostępnionych mu możliwości.

Ponoszone koszty pokrywają zatem wszystkie potrzeby. W przypadku kolokacji tym wszystkim należało się zająć, a to oznaczało kolejne wydatki i komplikacje. Przypomnijmy także, że korzystanie z chmury eliminuje konieczność wykupywania licencji na systemy operacyjne oraz oprogra mowanie. Wszystko to dostajemy do dyspozycji i obsługujemy z poziomu przeglądarki. Kolokacja wymuszała w większości przypadków kupno odpowiednich aplikacji.

www.d-7.pl