Kolejne granice w zakresie miniaturyzacji sprzętu IT oraz zmiany postrzegania przedmiotów codziennego użytku są przekraczane na bieżąco. Mamy już telefony działające jak komputery, z zupełnie innej beczki – lodówki z dostępem do internetu i możliwością wyświetlania filmów. Od jakiegoś czasu do drzwi pukają z kolei multimedialne zegarki. Jako pierwsi eksperymentować w tym zakresie zaczęli Chińczycy. Już wiele miesięcy temu na internetowe aukcje trafiły zegarki cyfrowe z wbudowaną pamięcią wewnętrzną, obsługą sieci WiFi, a nawet funkcją telefonii komórkowej! Gadżety te działają z reguły w oparciu o system operacyjny Android, ale także o egzotyczne OS-y pisane przez chińskich programistów, zwykle wzorowane na Androidzie. Takich rzeczy lepiej unikać. Zegarki z bogatymi funkcjami multimedialnymi miałyby zastąpić telefony komórkowe i przejąć chociaż część funkcji typowych dla smartfonów.

Oczywiście wiąże się to z koniecznością pomniejszenia ekranu, który staje się przez to mniej wygodny. Smartwatch jest zatem rozwiązaniem wymuszającym na konsumencie spory kompromis pomiędzy funkcjami a wygodą użytkowania. Ponieważ technologia jest nowa, dostępne w tej chwili modele budzą wątpliwości pod względem jakości wykonania oraz stabilności pracy. Do tematu zaczynają jednak nawiązywać najpoważniejsi gracze na rynku sprzętu IT, w tym chociażby Sony. Niedawno swoją premierę miał pierwszy smartwatch tej japońskiej firmy. Jego filozofia jest jednak nieco inna. Nie tyle przejmuje on funkcje smartfona, co uzupełnia je.

Zegarek nawiązuje łączność z aparatem poprzez Bluetooth i wyświetla SMS-y, informuje o połączeniach i mailach.